niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 1: Zegarek Pięknych Snów


-Ludzie- głupi, wredni i przemądrzali jak zwykle - pomyślała blondynka, opierając głowę na ręce i patrząc na przyrodę z okna - Ciekawe, czy te trzy już komuś dokuczyły?
-O czym tym razem myślisz? - spytała Yukino, siadając obok Lucy.
-O niczym ważnym - opowiedziała uśmiechając się do swojej białowłosej przyjaciółki.
-Dzień dobry - powiedział donośny głos profesora Botana.
-Dzień dobry - oznajmiła klasa, trochę od niechcenia.
-Dziś na lekcji~ - Botan urwał słysząc dźwięk otwieranych drzwi. W drzwiach stały trzy dziewczyny. Pierwsza miała czarne, długie włosy i brązowo-czarne oczy.
Druga zaś miała długie, białe podchodzące pod szare włosy i granatowe, lekko cieszące oczy.

Trzecia była bliźniaczką Yukino. Lisanna różniła się od Yuki kolorem oczu i zachowaniem.
 -Nie spóźniłybyśmy się, gdyby się toaleta nie zatkała - mówiła Lis z udawaną paniką w głosie. Botan popatrzył na nie, jakby je analizował, ale w końcu się poddał widzą ich zmartwione miny.
-Siadajcie już.
Dziewczyny poszły w kierunku swoich ulubionych miejsc. Gdy Minerva podeszła do swojego miejsca, które było zajęte przez jakąś dziewczynę, popatrzyła na nią z groźną minę, a ta szybko zwolniła miejsce i poszła na sam przód.

*^*^*^*^*^*^*^*^*^*

Ostatnia lekcja właśnie się skończyła. Lucy i jej przyjaciółka zmierzały w stronę kawiarni.
-Hej, Lucy dzisiaj jest piątek może gdzieś wyskoczymy na miasto lub na imprezę? - zapytała się Yuki, która przed chwilą dostała swoje cytrynowe ciasto.
-Dobra - powiedziała z znudzonym głosem.
Dziewczyny siedząc cicho, skończyły kawę i kawałek ciasta.
-Lucy ostatnio dziwnie się zachowuje - pomyślała białowłosa. - Kiedyś była bardziej rozmowna.
   Lucy patrząc na rachunek czekoladowymi oczami, wyciągnęła odpowiadającą kwotę. Gdy zobaczyła, że przyjaciółka wyciąga portfel natychmiast oznajmiła:
-Ja stawiam.
-Nie trzeba - odpowiedziała tak, jakby się cieszyła, że nie musi płacić i wyda te pieniądze na imprezę lub jakiś nowy ciuszek. Jak skończyła myśleć o tym na co wyda, zauważyła że blondynka już zapłaciła i zbiera się, żeby wychodzić.
-Lucy to przyjdę o 18 i u ciebie się przygotujemy, przy okazji zobaczę jak mieszkasz. 
-Okej. Tu masz mój adres - podała Yuki kartkę -  Do zobaczenia - pomachała jej na pożegnanie i poszła w stronę swojego domu. Lucy uważała swój dom za pałac. Tam musiała się zachowywać jak należy dziewczynie z królewskiej rodziny, chodzić w sukniach jak księżniczka. Kochała swoich rodziców, lecz widziała ich jedynie 3 razy w tygodniu. Państwo Heartfiliów kiedyś należeli do gildii kupieckiej, gdy się dorobili pieniędzy odeszli. Jude zajął się biznesem, a Layla została znaną projektantką wnętrz. Lucy i jej mama są bardzo podobne.  Gdy tak myśląc blondynka nie zauważyła tajemniczej kobiety i wpadła w nią. Lucy chciała przeprosić, lecz widząc, że tej już nie było to wstała i zauważyła, że na ziemi leży zegarek, który można założyć na szyję. 

Lucy wzięła go i zaczęła myśleć czy go dać na policję, czy zostawić, i sprawdzić co oznacza ten symbol. Jednak ciekawość wygrała, schowała go do kieszeni i poszła dalej. Blondynka nie wiedziała, że obserwuje ją dziewczyna.
-Mistrzu, nie znalazłam jeszcze jej.
-Lisannę? - spytał jakiś męski głos z nadzieją.
-Tak, ale przysięgam na Pierwszą, że znajdę Lisannę i ją sprowadzę do gildii, do rodziny - rzekła Mirajane.

*^*^*^*^*^*^*^*^*^*

-Wróciłam! - krzyknęła blondynka.
-Witaj w domu - odpowiedziała Layla przyglądając się córce - Idź się ubrać w sukienkę.
-Wiem, mamo.
Lucy pobiegła na górę po schodach do swojego pokoju. Gdy mijała drzwi od gabinetu ojca, zatrzymała się, żeby się przywitać i spytać, czy może dziś wyjść na miasto z przyjaciółką. Zapukała, poczekała chwilę, aż usłyszy odpowiedź.
-Proszę - blondynka otworzyła drzwi i weszła.
-Dzień dobry, ojcze.
-Dobry - powiedział Jude, nie patrząc na nią, lecz po chwili podniósł wzrok i gdy zobaczył ja w mundurku jego mina się zmieniła na trochę rozgniewaną - Gdzie masz sukienkę? 
-Wiem, właśnie szłam się przebrać. Wstąpiłam tu, żeby się przywitać i spytać czy mogę dzisiaj wyjść z Yukino.
-O której wrócisz?
-Nie wiem może około 23 wrócę.
-Dorze, ale jeśli się spóźnisz 5 minut to śpisz na dworze - oznajmił Jude z powagą.
-Obiecuję, że o 23 wrócę.
-Teraz idź się przebrać.
Lucy się odwróciła, gdy nagle przypomniała sobie, że może lepiej się jeszcze spytać o transport.
-Ojcze, będę mogła pojechać limuzyną?
-Tak.  - odpowiedział, patrząc na papiery.
Brązowooka podziękowała skłonem i odeszła. Blondynka była już w swojej sypialni. Pokój Lucy był duży. Miała tam biurko narożne - gdzie z jednej strony był komputer, a z drugiej miejsce na odrabianie lekcji - łóżko, dwie szafki nocne, wielki regał na książki, kilka półek - na których były różne zdjęcia jej i jej rodziny, i jedno Lucy z jej przyjaciółką z dzieciństwa - oraz troje drzwi - jedne prowadziły do łazienki, drugie do garderoby, a trzecie na nawet duży balkon. Lucy ruszyła w stronę garderoby po długą sukienkę. Blondynka wybrała  malinowo-liliową sukienkę i uczesała włosy w kok. 
Kiedy była już gotowa, włożyła jeszcze do szuflady zegarek i zeszła do jadalni na obiad. Przy stole jedli już jej rodzice.
-Smacznego - powiedziała Lucy.
-Ładnie wyglądasz - oznajmiła Layla z uśmiechem.
-W końcu ubrałaś się normalnie - rzekł ojciec. 
-To według jego jest normalnie?! - krzyknęła w myślach młoda Heartfilia. Usiadła na przeciwko matki, nałożyła sobie trochę ziemniaków, mały kawałek mięsa i sałatkę.
-Lucy, jak było dzisiaj w szkole? - zapytał głowa rodziny.
-Dobrze, a wam jak minął dzień? - po wypowiedzeniu tego ugryzła się w język, ponieważ ostatni raz jak się spytała to Jude się rozgadał. Nawet jak Lucy zjadła to musiała poczekać, aż jej ojciec skończy. Siedziała tam ponad godzinę.
-Mogło być lepiej. - Lucy czekała, aż będzie mówił dalej, ale im dłużej czekała tym była bardzie zadowolona, że jej ojciec nie rozgada się.

*^*^*^*^*^*^*^*^*^*

   Lucy po obiedzie szybkim truchtem, niemal biegiem, weszła do swojego pokoju. Gdy była już u siebie, usiadła na krześle obok jasnobrązowego biurka i włączyła komputer. Wyciągnęła z szuflady zegarek. Obejrzała go dokładniej i zauważyła, że wskazówki się nie ruszają, pomyślała, że to od upadku i się zepsuł. Szukała na internecie godzinami i nic nie znalazła, oprócz legendy o nim. Legenda głosi, że ten zegarek przenosi w inny świat, żeby nie utkwić tam na zawsze to się go nakręca, do wtedy kiedy się tam chce być, lecz żeby na pewno zadziałał to osoba musi spać. I przez to go nazywają Zegarkiem Pięknego Snu. Lucy pomyślała, że to jedynie atrapa. Chciała dalej czytać, lecz nagle zaczął dzwonić jej telefon. Brązowooka odebrała go.
-Słucham?
-Lucy to ja Yukino. Wpuścisz mnie? 
-Tak, jasne. Poczekaj chwilę.
-Ok - rozłączyła się.
Lucy pobiegła na dół.
-Chyba rodziców nie ma albo nie znalazła dzwonka - myślała podczas otwierania Yuki drzwi.
-Cześć Lu~ - urwała widząc blondynkę w sukience. - Wow. Skąd masz taką sukienkę? 
-To jest mój codzienny strój w domu - powiedziała jej.
-Ty tak na codzienni chodzisz?! - krzyknęła z nie dowierzaniem.
-Tak - powiedziałam zawstydzona.
-Dobra, chodźmy już do twojego pokoju.
Młoda Heartfilia zaprowadziła Strips do swojej sypialni. Białowłosa widząc te wszystkie ozdoby i obrazy po drodze zaparło jej dech w piersi. Gdy weszły do jej pokoju Yuki upadła na kolana. Lucy zmartwiona spytała się:
-Coś się stało?
-Przepraszam księżniczkę za to, że nie zwróciłam uwagi, że jesteś z królewskiej rodziny - przepraszała klęcząc zakłopotaną Lucy.
-Przestań Yuki. Chodź już się szykować - Białowłosa podążała za nią.
-Ty naprawdę nie jesteś z rodzinny królewskiej? -spytała ją podejrzliwie, będąc w jej garderobie.
-Na pewno - uśmiechnęła się blondynka.
Po wybraniu sukienek był czas na biżuterię. Yuki widząc na biurku zegarek,  zauważyła, że będzie pasował Lucy. Podeszła do niej i przyczepiła jej na szyję. Czekoladowe oczy spojrzały na nią z zdziwieniem. Ta odparła z uśmiechem na twarzy:
-Pasuje ci.
-To ja mam coś dla ciebie - Lucy dała jej piękną bransoletkę z napisem Best Friends
-Dziękuję - odpowiedziała jej, nie odrywając wzroku od podarowanego prezentu. 
Po chwili Yuki popatrzyła na półki i zabrała jedno zdjęcie. Widziała na nim mała blondynkę i jakąś mniejszą od niej dziewczynkę w niebieskich włosach.
-Kto to? - spytała się białowłosa, pokazując palcem niebieskowłosą osóbkę.
Lucy widząc kogo pokazuje jej przyjaciółka trochę posmutniała i odpowiedziała:
-To Levy moja przyjaciółka z dzieciństwa, znałyśmy się długo prawie od urodzenia. Wyjechała 10, prawie 11 lat temu. Od tego momentu się nie widziałyśmy.
-Przykro mi.
Po chwili ciszy Lucy zobaczyła, że się zbliża 19.
-Chodź już, bo się spóźnimy na otwarcie nowego klubu - powiedziała weselsza blondynka, ciągnąc Yuki za rękę na dół prosto do limuzyny. 

*^*^*^*^*^*^*^*^*^*

-Za chwilę wejdziemy jak vip do nowego klubu! - krzyknęła z entuzjazmu w limuzynie białowłosa.
-Nie krzycz tak.
Gdy limuzyna się zatrzymała, szofer wyszedł z samochodu i otworzył dziewczynom drzwi. 
-Dziękujemy - odpowiedziała za nie obie blondynka. - Chodź Yuki. 
Dziewczyny weszły  i słysząc muzykę, pobiegły na parkiet i  zaczęły tańczyć. Po paru minutach zmęczona Lucy podeszła do baru zamawiając zimny napój. Dostała zamówiony przez siebie picie w tym samym podszedł do niej chłopak w czerwono-brązowych włosach i zielonych oczach. Był ubrany w biały T-shirt, czarną marynarkę i miał brązowy szalik.


-Cześć, fajny Zegarek Pięknych Snów - mówiąc to, złapał go i oglądał z każdej strony, blondynka pomyślała, że jest fanem czy coś - mam taki sam.
Lucy spojrzała na niego w osłupieniu. 
-Jak masz na imię, bo nie usłyszałam - spytała się chłopaka.
-Przepraszam najmocniej za moje zachowanie - złapał brązowooką za rękę  - Jestem Ayato Sakamaki - pocałował ją w rękę, a ta zarumiła się. - A ty?
-J-jestem Lucy - jęknęła i spytała siebie dlaczego się jąkała.
-Lucy... A jak masz na nazwisko?
Młoda Heartfilia zastanawiała się czy powiedzieć nazwisko czy nie. Wybrała, że nie powie nazwiska.
-Po prostu Lucy - uśmiechnęła się do niego, a ten odwzajemnił - Jeśli masz ten zegarek to znaczy, że wiesz co oznacza ten ptak?
-To nie ptak tylko wróżka, która ma ogon. Ten symbol to znak mojej gildii Fairy Tail - uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Gildii - szepnęła do siebie.
-To może się spotkamy tam? - spytał się jej.
-Okej. Tylko o której?
-O zmierzchu.
-No to jesteśmy umówieni. 
-Zatańczysz? - wyciągnął do niej rękę.
-Pewnie - uśmiechnięta podała mu rękę i poszli na parkiet.


*^*^*^*^*^*^*^*^*^* 
   Lucy widząc, że za 15 minut będzie 23, pożegnała się z poznanym chłopakiem i poszła szukać Yuki. Znalazła ją przy barze.
-Chodź Yukino.
-Już idę.
  Gdy weszły do limuzyn, pierwsza odezwała się białowłosa.
-Kto to był? - spytała się z uśmiechem na twarzy. Lucy wiedziała co znaczy ten uśmiech i powiedziała z zażenowaniem:
-To jest nowy znajomy - widząc, że jej przyjaciółka bardziej się uśmiecha dodała. - TYLKO znajomy - podkreśliła pierwsze słowo.
-Ta, a ja mam tylko żółwio-żabę w domu - zaczęła się z niej śmiać.
Blondynka poddała się i nic więcej nie mówiła. Gdy dojechali do jej domu, kazała szoferowi zawieźć jej przyjaciółkę do domu.
Czekoladowe oczy popatrzyły jeszcze trochę na odjeżdżający samochód i weszła  do domu.
-Wróciłam! - krzyknęła. 
Obok niej pojawiła się od razu służąca i zaczęła ją obwąchiwać. Lucy rozumiejąc o co chodzi, rzekła z powagą w głosie:
-Nie piłam, nie paliłam, nie brałam.
-Dobrze. Teraz znikaj do pokoju. Rodzice już śpią.
-Dobranoc - uśmiechnęła się do służącej. Bardzo lubiła je, to one się z nią bawiły, gdy była mała, to one ją nauczyły mówić, chodzić i wytłumaczyły jej jak ważna jest przyjaźń, i  rodzina.
-Dobranoc - odpowiedziała jej z tym samym uśmiechem.
  Młoda Hearfilia wzięła ze sobą pidżamę i udała się do łazienki. Nalała wodę do wanny, rozebrała się i weszła. Podczas kąpieli myślała o Ayato i o tym Zegarku Pięknych Snów. Ciekawiło ją czy na pewno on działa, czy tylko chłopak chciał z niej zrobić jaja. Gdy poczuła, że woda marznie, wyszła, wytarła się i ubrała się w pidżamę. Poszła w stronę łóżka zabierając ze sobą zegarek. Nie pewnie nakręcając go, położyła się do łóżka. Szybko zasnęła. Gdy poczuła, że świat ją woła, żeby zobaczyć jej piękne, czekoladowe oczy, otworzyła je. Lucy widząc radosną, słoneczną przyrodę, zauważyła, że siedzi na piasku obok jakiegoś budynku z szyldem Fairy Tail. Przypomniała sobie to co mówił Ayato.



 
-Fairy Tail - szepnęła. - Czyli jednak ten zegarek działa.
Uśmiechnięta blondynka, zauważyła, że nie ma na sobie pidżamy tylko jakiś białą bluzkę, czarną spódniczkę, długie białe skarpetki, białe szpilki oraz różową torebkę w kształcie serca. Miała rozpuszczone włosy. W ręku trzymała breloczek w kształcie znaku gildii.


Lucy nie wiedziała, że ją ktoś obserwuje.
-A ty to kto? - spytał się z powagą. Brązowe oczy spojrzały na niego. Był to młody różowowłosy chłopak, który miał zielone oczy. Blondynka się zdziwiła widząc, że chłopak ma w taką pogodę szalik. - Odpowiesz w końcu ktoś ty?!
-J-jestem Lucy Hea.... - urwała.
-Lucy Hea? 
Lucy uśmiechnęła się szeroko i odpowiedziała mu:
-Po prostu Lucy... Po prostu.
-Okejj - zdziwił się trochę zachowaniem poznanej osoby - Ja jestem Natsu Dragneel, mag Fairy Tail, a to mój towarzysz Happy - pokazał palcem w stronę latającego kota.
Młoda Heartfilia dopiero teraz zauważyła go. Natsu podał jej rękę, żeby wstała, Lucy chętnie z tego skorzystała.
-Chodź trzeba cię wszystkim przedstawić - uśmiechnął się tak, że blondynka się zarumieniła. - A tak w ogóle jaką magią się posługujesz? Bo ja jestem Smoczym Zabójcą.
Brązowooka dopiero teraz zauważyła, że ma trzy złote klucze i pięć srebnych. 
-Nie w-wiem - powiedziała zmieszana Lucy.
-Dobra, spytamy się Miry. 
Różowowłosy otworzył drzwi kopniakiem, a blondynka nie pewnie weszła do środka. Wszyscy witali się z chłopakiem. Ten po paru chwilach krzyknął do Miry, żeby podeszła do niego. Mirajane pobiegła do niego i gdy zauważyła blondynkę, uśmiechnęła się do niej firmowym uśmiechem.

-Jak się nazywasz? - spytała się tak jakby zwracała się do dziecka.
-Jestem Lucy - podała jej dłoń.
-Co cię tu sprowadza? - spytała się, choć już wiedziała o co chodzi to ona na blondynkę wpadła.
-Chcemy się dowiedzieć jaką ma magię - odpowiedział Natsu za Lucy.
Białowłosa obejrzała dokładniej blondynkę i oznajmiła:
-Lucy, jesteś magiem Gwiezdnych Duchów. Używasz kluczy do ich przywołania jest 12 złotych kluczy, niektórzy nazywają je kluczami 12 zodiaków. Srebrne są pospolite i jest ich dużo. Więcej dowiesz się jak Levy przyjdzie z misji.
Lucy słysząc to imię miała nadzieję, że to jej przyjaciółka, lecz po chwili pomyślała skąd by się tu wzięła. Nagle drzwi od gildii się otworzyły. W wejściu byli 2 mężczyzn, a pomiędzy nim mała, niebieskowłosa  osóbka. Blondynka widząc ją, zaczęła płakać i podbiegła do Levy, tuląc ją. Levy gdy otrząsła się, zauważyła kto ją przytula i też zaczęła płakać.


-Levy to ty?
-To ja Lu-chan.
-Wy się znacie? - spytał Natsu nic nie rozumiejąc.
-Od dzieciństwa.
-Luś, jak ty się tu znalazłaś? 
-Dzięki Zegarkowi Pięknych Snów.
I zaczęły opowiadać to co robiły przez te 10 lat. Po kilku godzinach Lucy musiała się żegnać, ponieważ kończył się czas.
-To odwiedzisz jeszcze nas? - zapytała się Mirajane.
-Pewnie - odpowiedziała radosna i szczęśliwa blondynka. - Pa. Do jutra.
-Do jutra - pożegnali się z nią wszyscy.

-Ayata nie było. Ciekawe dlaczego - pomyślała blondynka już w swoim pokoju.

 *^*^*^*^*^*^*^*^*^*
  Skończyłam *^*
L: Brawo. Ile ci to zajęło?
Nie ważne ile, ważne, że skończyłam :D
L:Ciekawe czy komuś się spodoba?
A tobie się nie podoba? :o
L:...
Nie podoba się :'C No, ale mógłbyś mnie zrozumieć ja dopiero zaczynam.
Miłego czytania. Papatki :*